Close
Historia pewnego ropu – część III

Historia pewnego ropu – część III

W pierwszych dwóch częściach historii polskiego ROP odniosłem się do stanu obecnego oraz planowanych prac nad reformą ROP by spełnić wymagania co do prawidłowego wdrożenia dyrektywy odpadowej w Polsce w tym zakresie. Dziś na stronie Rządowego Centrum Legislacji projekt ustawy o opakowaniach i odpadach opakowaniowych1 został opublikowany, i niemal od razu pojawiły się pierwsze komentarze. Jedni wskazują, że Minister Sowińska dotrzymała słowa samorządom, drudzy, że mamy do czynienia z centralizacją i powrotem do pewnych „zamierzchłych, oby nie 😉 ” czasów. Zakładam, że każdy reprezentując określoną stronę będzie przywoływał najróżniejsze argumenty za i przeciw.

Z tego cyklu opublikowano:

Według mnie to co zaproponowano to przyjęto, że zasadniczym celem wprowadzenia rozszerzonej odpowiedzialności producenta jest odciążenie finansowe gmin i mieszkańców w zakresie gospodarki odpadami opakowaniowymi, a jednocześnie poprawa efektywności systemu poprzez dofinansowanie selektywnej zbiórki i recyklingu.

Obecny stan (czyli brak pełnego ROP) skutkuje tym, że to mieszkańcy ponoszą większość kosztów zbiórki i utylizacji odpadów opakowaniowych, np. w formie opłat śmieciowych. I tu w pełni zgadzam się, że zdaniem: „Zgodnie z unijnymi regulacjami to producenci powinni ponosić koszty zagospodarowania odpadów opakowaniowych – obecnie ciężar finansowy spoczywa na mieszkańcach”2. Co by nie powiedzieć, tak jak przytoczyłem słowa Olgi Goitowskiej w pierwszej części, to je i tu powtórzę „zanieczyszczający nie płaci”. Producenci nie są motywowani do redukcji zbędnych opakowań czy projektowania łatwo recyklowalnych opakowań (wogóle mocno kłania się problem ekoprojektowania), bo skoro nie ponoszą konsekwencji finansowych za odpady, które powstają to po co.

Wprowadzenie nowego systemu ROP ma to zmienić. Producenci zostają obciążeni niemal całością kosztów zagospodarowania odpadów opakowaniowych z gospodarstw domowych – będą uiszczać opłaty „proporcjonalne” do wprowadzonych opakowań, które mają pokryć koszty odbioru selektywnego (worki, pojemniki, logistyka), sortowania i przetwarzania odpadów, a także działań edukacyjnych dla mieszkańców [1]. Co to oznacza dla mieszkańca? To, że zahamowany powinien być wzrost cen za odbiór odpadów z posesji, czy obniżkę – generalnie tak, ale wiemy jak to jest z tymi potencjalnymi obniżkami cen 😉 . Odwołam się ponownie do pozycji [2], gdzie symulacje samorządowców pokazują, że brak ROP może skutkować dopłatą nawet 2–3 zł miesięcznie od osoby do kosztów systemu odpadowego. Czyli tyle mniej więcej płacą dziś mieszkańcy finansując gospodarowanie opakowaniami zamiast producentów. Środki w tej wysokości mają zasilać budżety gminne przeznaczone na odpady, pozwalając stabilizować lub „redukować” stawki opłat śmieciowych. Fakt jest jeden, systemy z krajów zachodnich, gdzie producent pokrywa znaczną część kosztów: np. we Francji tam gminy otrzymują od organizacji PRO dofinansowanie stanowiące ok. 80% kosztów zbiórki i recyklingu opakowań3. Zresztą ten francuski system jest dość ciekawy – przedstawię go w kolejnej części.

Zatem dla jednostek samorządu terytorialnego nowy ROP ma oznaczać przede wszystkim wpływ nowych środków finansowych, które zasilą system gospodarki odpadami. Jak to ma być zrobione, dyskusja się toczy. Samorządowcy zrzeszeni w inicjatywie „Sprawiedliwy ROP” postulują, by opłaty od producentów trafiały bezpośrednio do gmin lub przynajmniej były przez gminy kontrolowane, jako element ich systemu gospodarowania odpadami4. Na razie wygląda to tak, że pieniędzmi zarządzać będzie NFOŚiGW. Finalnie środki te mają wracać do systemu poprzez finansowanie konkretnych usług odbioru i przetwarzania odpadów na poziomie lokalnym. I teraz słowo klucz – jeżeli mechanizm zadziała prawidłowo – gminy powinny odczuć zmniejszenie obciążenia swoich budżetów, bo niestety prawda jest też taka, że wiele samorządów dokładało z budżetu (poza opłatami od mieszkańców) do systemu śmieciowego, by domknąć bilans. Zatem po wdrożeniu ROP, strumień opłat opakowaniowych wypełnić ma tę lukę. A jakbyśmy się trochę rozmarzyli, to nazwijmy to „lepsze finansowanie” może przełożyć się na poprawę jakości usług (częstsze odbiory selektywne, lepsze wyposażenie PSZOK, kampanie informacyjne dla mieszkańców itp.).

Oczywiście, te pieniądze w systemie nie wezmą się z niczego. Zapewne odbędzie się to stroną konsumentów, bo trudno wyobrazić sobie by producenci tego nie zrobili. Zresztą już teraz producenci sygnalizują, że nowy system znacząco zwiększy ich koszty (wg szacunków ok. 4 mld zł rocznie dla branży opakowaniowej)5. A to już prosta droga by kompensować sobie te wydatki podnosząc ceny towarów. W efekcie konsumenci mogą zapłacić „ukrytą opłatę” w cenie produktu zamiast w rachunku za śmieci. Z punktu widzenia polityki publicznej jest to jednak pożądane – koszt gospodarowania odpadami staje się kosztem produktu, co motywuje do ekoprojektowania i świadomych decyzji zakupowych. Konsument płaci wtedy proporcjonalnie do tego, ile odpadów generują kupowane przez niego towary, a nie ryczałtowo jako mieszkaniec gminy.

Kolejnym skutkiem wprowadzenia ROPu będzie poprawa stanu środowiska w dłuższej perspektywie. Dlaczego tak uważam? Bo gdy producenci zostaną obciążeni kosztami odpadów, zyskają silny bodziec ekonomiczny, by ograniczać ilość i uciążliwość opakowań – np. lżejsze opakowania, łatwiejsze do recyklingu materiały, rezygnacja z niepotrzebnych elementów. Już same przepisy unijne (dyrektywa SUP, nowe rozporządzenie PPWR) wymuszają pewne działania (ograniczenie zużycia plastiku jednorazowego, minimalny udział recyklatu w butelkach itp.) [2], a dodatkowo ROP wzmacnia ten trend poprzez mechanizm ekomodulacji opłat (wyższe stawki za opakowania trudne w recyklingu, niższe za ekologiczne). Czyli docelowo powinno to przełożyć się na mniejszą ilość odpadów na składowiskach i w środowisku, wyższe wskaźniki recyklingu, a tym samym niższe emisje CO₂ i zanieczyszczeń związane z produkcją pierwotnych surowców.

Podsumowując, według mnie oczekiwane skutki wdrożenia ROP dla gmin i mieszkańców będą korzystne. To bowiem:

  • stabilizacja a może nawet obniżka opłat za odpady,
  • poprawa jakości usług,
  • korzyści środowiskowe.

Warunkiem jest jednak sprawne wprowadzenie systemu i jego efektywne działanie. Owszem, w okresie przejściowym (2026–2027) może wystąpić pewne „zamieszanie kompetencyjne” (np. wygaszanie roli dotychczasowych organizacji odzysku, wdrażanie nowych rozwiązań IT do ewidencji opakowań w BDO [1]), ale w tym właśnie okresie ważne będzie szczególne monitorowanie czy producenci faktycznie płacą wymagane opłaty i czy środki te trafiają tam, gdzie powinny – czyli na pokrycie kosztów w gminach. To wymaga jednego – transparentności przepływu funduszy i jasny podział obowiązków w nowym systemie. To warunek konieczny.

W ostatniej części przedstawię porównanie kilku systemów ROP dla lepszego zobrazowania kluczowych cech planowanego systemu. Już teraz zapraszam.

Odnośniki

  1. Projekt ustawy o opakowaniach i odpadach opakowaniowych ↩︎
  2. Rozszerzona odpowiedzialność producenta w Polsce – Portal Ochrony Środowiska ↩︎
  3. Eunomia report template ↩︎
  4. Samorządy: opłaty z ROP powinny docelowo trafiać do gmin | Serwis Samorządowy PAP ↩︎
  5. System kaucyjny bez ROP to przepis na problemy. W 2025 r. ten drugi powinien kosztować 4 mld zł ↩︎

Jurand Bień

dr hab. inż., prof. Politechniki Częstochowskiej; zainteresowania: aspekty środowiskowe, gospodarowanie odpadami (praktyczne), danologia (hobbystycznie)

dr hab. inż., prof. Politechniki Częstochowskiej; zainteresowania: aspekty środowiskowe, gospodarowanie odpadami (praktyczne), danologia (hobbystycznie)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.