Od 1 stycznia 2025 roku w Polsce (zgodnie z dyrektywą UE) wszedł w życie obowiązek selektywnej zbiórki odpadów tekstylnych, w tym zużytej odzieży, tekstyliów domowych oraz obuwia. Do tego czasu mieszkańcy mieli możliwość wrzucania zużytej odzieży do pojemników na odpady zmieszane.
Z punktu widzenia środowiska, gospodarki w aspekcie potencjalnych zasobów wprowadzenie przepisu o segregacji u „źródła” odpadów tekstylnych ma niewątpliwe uzasadnienie. Przeciętny Europejczyk kupuje rocznie ok. 26 kg ubrań, z czego duża część prędzej czy później ląduje w koszu [1]. Szacuje się, że każdy mieszkaniec UE wyrzuca ok. 11 kg tekstyliów rocznie, co daje łącznie ponad 5 milionów ton odpadów tego rodzaju rocznie w UE. To powoduje marnowanie cennych surowców i zanieczyszcza środowisko. Wprowadzenie obowiązkowej segregacji tekstyliów miało więc na celu ograniczenie składowania i spalania ubrań, wydłużenie ich „życia” poprzez ponowne użycie lub recykling oraz zmniejszenie negatywnego wpływu przemysłu odzieżowego na środowisko. Zatem pomysł – w porządku, wykonanie – fatalne. Ale zacznijmy od początku.
Stan przed 1 stycznia 2025
Przed początkiem 2025 r. nie istniał w Polsce obowiązek odrębnej segregacji odpadów tekstylnych, więc w praktyce większość zużytych ubrań trafiała do śmieci zmieszanych razem z innymi odpadami komunalnymi. Z drugiej strony, od lat funkcjonował równoległy system zbiórki używanej odzieży realizowany głównie przez organizacje charytatywne i firmy zajmujące się obrotem odzieżą „second-hand”. W wielu miastach i wsiach można było spotkać charakterystyczne kontenery na odzież używaną, najczęściej sygnowane logo PCK.

Do tych pojemników mieszkańcy wrzucali niepotrzebne już ubrania z nadzieją, że trafią one do potrzebujących albo zostaną ponownie wykorzystane. Przed 2025 r. sieć kontenerów PCK obejmowała w Polsce ponad 28 tysięcy pojemników, do których codziennie mogło trafiać łącznie nawet kilkaset ton ubrań i tekstyliów [2].
Co działo się z odzieżą zebraną w kontenerach PCK? Oczywistym jest że, nie cały wolumen nadawał się do przekazania potrzebującym. Polski Czerwony Krzyż selekcjonował tylko część lepszej jakości ubrań pod kątem zapotrzebowania swoich lokalnych oddziałów, które rozdawały je później podopiecznym. Zdecydowana większość zebranej odzieży była jednak przekazywana partnerowi biznesowemu PCK – firmie Wtórpol – do sortowania i zagospodarowania. Wtórpol to jeden z największych w Polsce przedsiębiorców branży odzieży używanej, od lat obsługujący właśnie kontenery PCK. Firma sortowała zebrane tekstylia: ubrania w dobrym stanie trafiały do sprzedaży w sklepach second-hand (w kraju lub za granicą), część była eksportowana jako odzież używana do krajów rozwijających się, a te egzemplarze, które były zbyt zniszczone, przerabiano na czyściwo (szmaty przemysłowe) lub inne surowce wtórne, ewentualnie utylizowano. Taki model pozwalał na ponowne wykorzystanie dużej części odzieży, a przychody ze sprzedaży używanych ubrań zasilały działalność charytatywną PCK. Trzeba jednak podkreślić, że tylko tekstylia nadające się do sprzedaży generowały dochód dla PCK, natomiast za utylizację odpadów tekstylnych stowarzyszenie musiało płacić. Motywacją dla tej formy działania była zatem ekonomiczna opłacalność zbiórki odzieży używanej. Dopóki większość trafiających tam rzeczy miała jakąś wartość to było to uzasadnione.
Trzeba też powiedzieć, że poza siecią PCK, funkcjonowały też inne kanały ponownego wykorzystania odzieży. Wiele osób przekazywało ubrania bezpośrednio organizacjom pomocowym, do domów dziecka, noclegowni, Caritasu itp. Część odzieży używanej trafiała do prywatnych second-handów lub komisów. Niektóre sklepy odzieżowe prowadziły własne programy zbiórki.
Odpady tekstylne na nadające się do użycia trafiały głównie na składowiska. Udział recyklingu był minimalny. Zatem dzięki takiemu rozwiązaniu jakaś część tekstyliów dostawała „drugie życie”, ale finalnie duży odsetek odpadów tekstylnych nie był efektywnie zagospodarowany i zanieczyszczał środowisko.
Stan po 1 stycznia 2025
Od początku 2025 r. nastąpiła wspomniana zmiana w przepisach. Obecnie nie wolno już wyrzucać tekstyliów do kosza na odpady zmieszane, choć ostatnio Ministerstwo zrobiło niewielkie odstępstwo [3]. Mieszkańcy mają obowiązek segregować zużyte tekstylia i przekazywać je do gminnych punktów zbiórki (PSZOK). I tu jest pies pogrzebany. Zgodnie z wytycznymi Ministerstwa Klimatu i Środowiska, gminy nie musiały wprowadzać nowego, osobnego pojemnika na odzież przy każdym domu czy osiedlu – minimalnym wymogiem jest, aby można je było oddać w PSZOK. I co zrobiły gminy – tak a propo nie ma się co dziwić. Wybrały najprostsze rozwiązanie. Jak podaje PCK, niemal wszystkie gminy nie zdecydowały się na ustawienie dodatkowych pojemników na tekstylia na ulicach czy przy altanach śmietnikowych; zamiast tego od mieszkańców oczekuje się samodzielnego dowozu do PSZOK [4]. W teorii każda gmina ma przynajmniej jeden punkt takiej zbiórki, ale:
- Problem z dostępnością PSZOK-ów: w wielu gminach PSZOK jest często zlokalizowany na peryferiach. Osoby bez samochodu czy zwyczajnie starsze mogą mieć poważny kłopot z dotarciem. A nawet ci zmotoryzowani muszą pokonać kilkanaście-kilkadziesiąt kilometrów. Bywa, że gminy wiejskie w ogóle nie mają własnego punktu i korzystają z PSZOK w sąsiedniej gminie. Krążą anegdoty o ludziach, którzy żartują, że gdy w skarpetce zrobi się dziura, powinni jechać na drugi koniec miasta do PSZOK, by ją wyrzucić – co oczywiście jest absurdalne z punktu widzenia wygody i ekologii.
- Godziny otwarcia: PSZOK-i zazwyczaj są czynne tylko w wybrane dni tygodnia i w ograniczonych godzinach.
Ale też jest coś takiego jak przyzwyczajenie. Wielu ludzi przez lata przywykło do tego, że niepotrzebną odzież wrzuca się do czerwonych krzyżowych kontenerów PCK lub do czarnego pojemnika. No dobrze, czy zatem PCK, nie może dostarczyć ze swoich pojemników odpadów do PSZOKa?
No właśnie nie może w zgodzie z przepisami. Organizacja taka jak PCK nie może, bo PSZOK jest przeznaczony dla mieszkańców, a nie dla zewnętrznych firm czy organizacji. Ten fakt odegrał istotną rolę w kryzysie, o którym za chwilę.
Zaczyna się problem
Nowe prawo miało poprawić selektywną zbiórkę tekstyliów, ale w praktyce doprowadziło do wzrostu nieodpowiedzialnego korzystania z dotychczasowych pojemników na odzież używaną.
Ponieważ przy domach nie pojawiły się nowe kosze na tekstylia, a wycieczka do PSZOK-u wielu osobom wydaje się uciążliwa, ludzie zaczęli masowo wrzucać wszystkie nieprzydatne ubrania do najbliższego kontenera PCK. Organizacja ta wielokrotnie apelowała, by do pojemników trafiały tylko rzeczy w dobrym stanie, nadające się do ponownego użycia. Niestety, rzeczywistość rozminęła się z oczekiwaniami – zaczęto traktować kontenery PCK jak zwykły śmietnik na zniszczone, zużyte tekstylia. Podarte, poplamione ubrania, zdekompletowane buty, tekstylne odpady domowe (np. stare szmaty, firanki) – wszystko to zaczęło lądować w pojemnikach oznaczonych znakiem czerwonego krzyża, choć powinny tam trafiać wyłącznie czyste i nadające się do ponownego użytku ubrania [4].
I tu trzeba powiedzieć wprost – dla PCK i współpracującej z organizacją firmy Wtórpol była to katastrofalna zmiana. Bo tak jak wspomniałem na początku tylko rzeczy nadające się do sprzedaży w second-handach przynoszą dochód, z którego PCK finansuje pomoc potrzebującym, natomiast za odpady nadające się jedynie do utylizacji stowarzyszenie musi płacić z własnej kieszeni. A utylizacja stała się bardzo droga i nieopłacalna. W efekcie firma Wtórpol, do tej pory obsługująca logistykę kontenerów PCK (odbiór, transport, sortowanie i sprzedaż zebranych tekstyliów), stwierdziła, że dalsza współpraca przestaje mieć sens ekonomiczny. No i stało się.
W ostatnich dniach lipca 2025 r. Wtórpol wypowiedział PCK umowę na obsługę kontenerów na odzież używaną [4]. Także proces usuwania ponad 28 tysięcy pojemników PCK z polskich miast właśnie trwa. Z przestrzeni publicznej znikają charakterystyczne kremowe skrzynie z czerwonym logo, które przez dekady stały się elementem krajobrazu – to strzał w kolano, zmiana katastrofalna.
I konsekwencje tego takimi właśnie będą, bo wystąpi:
- Utrata opcji pozbycia się „dobrych” ubrań – dotychczas wiele osób mogło „pod ręką” wyrzucić niechciane rzeczy do kontenera PCK w swojej okolicy. Teraz ta opcja znika, zostanie jedynie PSZOK. Można obawiać się, że część ludzi zamiast wozić ubrania do PSZOK, zacznie porzucać je byle gdzie (np. pod altanami śmietnikowymi, w lasach) skoro zniknął łatwo dostępny kontener. Ponadto kontenery PCK pełniły ważną funkcję proekologiczną, bo pozwalały wydłużyć cykl życia wielu ubrań.
- Strata dla działalności charytatywnej – dochód ze sprzedaży używanej odzieży zasilał programy pomocowe PCK, finansował wsparcie dla ubogich, dożywianie, działania kryzysowe itp.
Fatalna sytuacja. Nie lepiej jest jednak z tymi odpadami oddanymi już do PSZOK.
Co dzieje się z tekstyliami oddanymi do PSZOK?
Jak ujawnił w marcu 2025 r. „Dziennik Gazeta Prawna”, zdecydowana większość zużytych ubrań zebranych w nowych warunkach i tak kończy w spalarniach [5]. Zatem mamy jedynie zmianę taką, że zamiast z kosza na zmieszane lecą do spalarni z PSZOK-u. Pięknie, ręce klaszczą same. Zresztą nie pierwszy raz, wprowadzono obowiązek odbioru, a nie przygotowano realnych mocy przerobowych do recyklingu czy ponownego użycia tak zebranych tekstyliów.
I prawda też jest taka, że branża recyklingu tekstyliów od dawna zmaga się z problemami ekonomicznymi. Recykling materiałów takich jak zużyte tkaniny jest trudny i kosztowny – zwłaszcza, gdy mowa o odzieży z domieszkami różnych włókien, z guzikami, zamkami, nadrukami itd. Przetworzenie ich na nową przędzę czy tkaninę wymaga zaawansowanych technologii albo pracochłonnego sortowania. Obecnie bardziej opłaca się wyprodukować nowy materiał z dziewiczych surowców niż odzyskać włókna ze starych ubrań. Zresztą ta sytuacja to nie tylko polski problem. W całej Europie obserwujemy falę upadłości przedsiębiorstw zajmujących się odpadami tekstylnymi. Niedawno głośny był przykład niemieckiej firmy SOEX. W ślad za nią niewypłacalność ogłosił niemiecki oddział szwajcarskiej firmy Texaid, która prowadziła największą w Niemczech sortownię tekstyliów oraz ogromną sieć pojemników na odzież i sklepów z używaną odzieżą [6].
I co z tym fantem zrobić?
Wydaje się, że rozwiązanie problemu wymaga działań na kilku płaszczyznach jednocześnie gdzie mamy: usprawnienie zbiórki odpadów tekstylnych od mieszkańców, wsparcie sektora recyklingu/przetwarzania, wprowadzenie mechanizmów finansowych „motywujących” producentów, a także działań edukacyjnych zmniejszających samą masę powstających odpadów.
- Najpilniejsze jest zapewnienie ludziom wygodniejszych opcji pozbycia się starych ubrań niż tylko daleki PSZOK. Gminy mogą ustawić specjalne kontenery na odpady tekstylne (np. fioletowe) na istotnych punktach. Alternatywą lub uzupełnieniem stacjonarnych kontenerów mogą być mobilne punkty zbiórki czy zbiórka „u źródła”. Tego działanie należy do tych z rodzaju: „must be”, bo z pewnością wprowadzenie powyższych ułatwień miałoby natychmiastowy skutek: zmniejszyłaby się pokusa wyrzucania ubrań do lasu czy pod osłoną nocy do czyjegoś śmietnika, bo legalna opcja oddania byłaby na wyciągnięcie ręki.
- ROP dla tekstyliów – trzeba dołożyć starań, aby w ramach obecnych prac system został uruchomiony jak najszybciej i był efektywny.
- Wsparcie rozwoju recyklingu – trzeba zadbać o to, by jak największa część zebranych selektywnie tekstyliów faktycznie mogła zostać przetworzona, a nie spalona. To wymaga inwestycji w moce przerobowe. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej powinien przygotować programy wsparcia (dotacje, pożyczki preferencyjne) dla firm, które budują instalacje recyklingu tekstyliów.
- I na koniec działania edukacyjne, których celem byłoby zmniejszanie w ogóle powstawania odpadów tekstylnych u źródła. Warto promować wybieranie ubrań trwalszych, z lepszych materiałów, a także kupowanie z drugiej ręki. I oczywiście popularyzacja ponownego użycia i naprawy bez wątpienia zasługuje na wsparcie.
A zatem – narobiło się, trzeba szybko posprzątać ten bałagan.
Odnośniki
- https://www.gov.pl/web/klimat/tekstylia
- https://zielona.interia.pl/smieci-plastik/news-popularne-kontenery-znikna-z-polskich-miast-pck-wskazalo-win,nId,22171114
- https://g.pl/news/7,187451,32037032,nie-wszystkie-tekstylia-trzeba-wywozic-do-pszok-u-jest-jeden.html
- https://wiadomosci.onet.pl/kraj/kontenery-pck-znikna-z-polskich-ulic-zapadla-decyzja/t5t6y3d
- https://www.money.pl/gospodarka/ubrania-puszczone-z-dymem-oto-efekt-rewolucyjnych-zmian-7140966181075776a.html
- https://eplastics.pl/wiadomosci/sp/15929-recykling-tekstyliow-na-krawedzi
